21.8.17

Czarne oczyszczanie twarzy - Belita Black Clean absorbująca pianka do oczyszczania twarzy i głęboko oczyszczająca maseczka

Kosmetyki z węglem ciekawiły mnie od dawna, zewsząd słyszałam o ich cudownych właściwościach. Przy okazji wyboru kosmetyków do sierpniowej paczki ambasadorskiej od sklepu Kalina postanowiłam skusić się na nowość w ich asortymencie. Padło na absorbującą piankę do mycia twarzy i głęboko oczyszczającą maskę do twarzy z węglem bambusowym firmy Belita. Nie są to z pewnością kosmetyki naturalne, a i węgiel jest ciut daleko w składzie. Mimo wszystko chciejstwo wygrało...


Absorbująca pianka do mycia twarzy Black Clean Belita

W zasadzie na co dzień do oczyszczania twarzy używam naturalnych mydeł bo z minerałami radzą sobie koncertowo. Gdy jednak na twarzy ląduje konkretniejsza "tapeta" potrzebuję czegoś co nie tylko dobrze oczyści z makijażu, ale i z nagromadzonego sebum. Moje pory z natury przypominają kratery wulkaniczne i przy chwili nieuwagi zanieczyszczają się wręcz ekspresowo.


Pianka do mycia twarzy Belita mieści się w prostej butelce z zamknięciem typu press, pojemność to 200 ml. Konsystencja jest w sam raz, łatwo wypływa z butelki, ale jednocześnie nie jest zbyt lejąca czy zbyt gęsta. Kolor to oczywiście czerń - w końcu mamy tu do czynienia z węglem bambusowym. Zaskoczeniem był dla mnie zapach, bardzo przyjemny, typowo kosmetyczny.


Nazywanie produktu pianką wcale nie jest dalekie od prawdy, w kontakcie z wodą uzyskujemy przyjemną, kremową piankę. Black Clean bardzo dobrze oczyszcza twarz, usuwa nawet cięższy makijaż i odświeża cerę, ale jednocześnie spodziewałam się chyba oczyszczania w stylu czarnego mydła - takiego, że aż cera piszczy. Z drugiej strony dobrze, że tak nie jest bo wtedy pianka nie mogłaby mi towarzyszyć na co dzień.


Jeśli chodzi o skład, cóż... jestem lekko zawiedziona bo przywykłam do tego, że kosmetyki zza wschodniej granicy to w 90% sama natura. Mimo wszystko od strony technicznej nie mam piance nic do zarzucenia, a wręcz przeciwnie - mogę ją uznać za bardzo przyjemny kosmetyk oczyszczający.




Do kompletu z pianką zdecydowałam się na maseczkę. W sumie to właśnie maska kusiła mnie najbardziej. Prosta, zakręcana tubka mieści 75 ml kosmetyku. Podobnie jak w przypadku pianki jestem zaskoczona konsystencją. Myślałam, że będzie to gęsta, treściwa papka. W rzeczywistości zaś to typowo kremowa, lekka i wręcz aksamitna maseczka. Bardzo łatwo nakłada się na twarz, a zastygając nie tworzy charakterystycznej dla glinek skorupy. Zapach tak jak w przypadku pianki jest kosmetyczny i bardzo przyjemny.



Specyficzna formuła sprawia, że nie idzie nałożyć maski grubą warstwą. Z jednej strony to ekonomiczne, z drugiej nie nastręcza problemów przy zmywaniu, a działanie to połączenie oczyszczania z nawilżaniem. Po tygodniu w szpitalu moja cera była naprawdę w fatalnej kondycji. Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam po wyjściu było małe domowe SPA z maseczką w roli głównej. Moja cera potrzebowała zarówno oczyszczenia jak i nawilżenia, a w tej wersji maska sprawdza się naprawdę dobrze. Oczyszcza pory, wygładza cerę, poprawia koloryt ale również nawilża. Znów mogłabym się przyczepić do składu, ale całościowy efekt jest wart wypróbowania.


Zarówno piankę jak i maseczkę kupicie w sklepie Kalina - ceny są przystępne, pianka to niespełna 17 zł, a maseczka niespełna 15. Jeśli chciałybyście poznać kosmetyki na bazie węgla, ale jednocześnie nie jesteście fankami zbyt intensywnego oczyszczania to myślę, że warto poznać ofertę Belita :)

31 komentarzy:

  1. Interesujące produkty. Kosmetyki z węglem powoli ogarniają moją pielęgnację, więc dlaczego nie skorzystać z nich? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie mam w zapasie naszą, polską Bielendę i jestem ciekawa jak wypadnie w porównaniu z Belitą.

      Usuń
    2. miałam z Bielendy żel-peeling-maskę 3w1 z czarnym węglem i moja skóra się uspokoiła, w domu rodzinnym z powodu wody często miałam zmiany na twarzy, a tak gładkiej skóry nie miałam już dawno. ja byłam bardzo zadowolona, a teraz testuję Eveline 3w1, z którego jestem zadowolona troszeczkę mniej, bo nieco wysuszający :/
      z czarnym węglem mam jeszcze chusteczki Beauty Formulas i to jest miazga! nic lepszego do odświeżania twarzy w ciągu dnia/po treningu nie miałam nigdy.
      pozdrawiam cieplutko :>

      Usuń
  2. uwielbiam takie czarne czyściki. Aktualnie używam czarnej maski od Origins i pudru w węglem tej samej marki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kosmetyki na bazie węgla kuszą mnie od dawna, więc być może ta seria to coś dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz spotykam się z tymi kosmetykami, ale przyznam, że kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choć składy nie do końca mnie zachwyciły to z działania jestem serio zadowolona :)

      Usuń
  5. Bardzo chciałabym je wypróbować, moja twarz potrzebuje solidnego oczyszczenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja właśnie ostatnio po szpitalu była w fatalnym stanie i baaardzo mi pomogły :)

      Usuń
  6. Oglądałam je w drogerii, kuszą, ale mam takie zapasy, że rozum powiedział STOP. Jednak z czasem pewnie coś wpadnie w moje ręce ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja też po ciąży zamierzam wyczyścić moje zapasy, bo w ciąży wiele produktów odrzuciłam ot choćby przez zapachy :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Myślę, że to jeden z tych produktów, do których chętnie bym wróciła :)

      Usuń
  8. Wszędzie pełno teraz tych czarnych kosmetyków :) oba wyglądają kuszaco

    OdpowiedzUsuń
  9. Oooo! Ta maseczka bardzo mnie zainteresowała! U mnie ma co oczyszczać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie u mnie ostatnio też bo te ostatnie tygodnie były mocno zaniedbane...

      Usuń
  10. Boję się tej czerni, ale wreszcie muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam czarny krem i też jeszcze z lekka się waham :D

      Usuń
  11. Bardzo ciekawe i kuszące kosmetyki, ale walczę z zapasami ;p

    OdpowiedzUsuń
  12. Wyglądają ciekawie, chętnie się im jeszcze przyjrzę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nawet dałam się przekonać tej węglowej idei :)

      Usuń
  13. Maseczke bardzo chętnie bym wypróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ta maseczka bardzo mnie kusi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie wcale się nie dziwię, ja tak się z nią polubiłam, że zużyłam już ponad połowę :)

      Usuń
  15. dopiero co opisałam tę maskę, świetnie zmywa resztki olejów :-) maskę mam od dawna, zanim jeszcze pojawiła się w Kalinie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, a ja dopiero u nich ją wypatrzyłam, wcześniej zupełnie nie znałam firmy :)

      Usuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem