30.8.17

Trwalej się nie da! Golden Rose Lip Marker nr 102, 103 i 104

Przez większość ciąży towarzyszyły mi pomadki Golden Rose Sheer Shine, o których niedawno Wam pisałam. Zakochałam się w ich cudownie nawilżającej formule i boskich kolorach idealnych na lato. Ciężko było mi się z nimi rozstać choćby na chwilę, ale w największe upały potrzebowałam czegoś wyjątkowo trwałego. Powiedzmy sobie szczerze, wielkimi krokami zbliża się jesień - kurtki, płaszcze i niepogoda. Jeśli chcecie, aby żadna plucha nie była Wam straszna to zdecydowanie musicie poznać Lip Markery od Golden Rose! Tym bardziej, że promocja już tylko do jutra! Prezencik na koniec wakacji wskazany ;)


Przyznaję bez bicia - do niedawna wszelkie tinty i markery omijałam szerokim łukiem. Zazwyczaj waliły alkoholem na kilometr, miały obrzydliwy smak i wysuszały usta. Co więc skłoniło mnie do wypróbowania Golden Rose? Generalnie ogólna miłość do ich pomadek - mam kilkanaście z różnych serii i jeszcze nigdy się na nich nie zawiodłam. Ba! Uważam, że biją na głowę wiele firm z tzw. "górnej półki". Widząc kolory Lip Markerów nie mogłam sobie więc odmówić.


Opakowania to klasyczne, grube mazaki ze skuwką. Każdy z numerkiem i kolorową nasadką ułatwiającą wygrzebanie właściwego koloru z czeluści kosmetyczki. Dla mnie wielkim plusem jest aplikator. Z jednej strony ścięty pozwala na łatwe nałożenie koloru na dużą powierzchnię, z drugiej zaostrzony - do precyzyjnych ruchów.


Markery są mocno nasycone i dobrze napigmentowane. Poniżej swatche moich odcieni wykonane jednym maźnięciem. Nie trzeba się znęcać i dokładać kilku warstw. 


Wiele z Was powie, że tiny wysuszają i nieestetycznie wyglądają na ustach. Zgodzę się i nie zgodzę. Po pierwsze, przed aplikacją trzeba zadbać o usta. Peeling i odpowiednie nawilżenie załatwiają sprawę, ale to samo tyczy się chociażby matowych pomadek. Na zaniedbanych ustach nigdy nie będą wyglądać dobrze... Po drugie, pomadki w mazaku mają charakterystyczną konsystencję. Nie mają szminkowej tłustości, a ich trwałość wynika z utleniania substancji w nich zawartych. Akurat w przypadku Golden Rose nie jest to alkohol lecz woda. Dzięki niej makijaż ust po zastygnięciu jest wprost nie do zdarcia - jedzenie, picie, całusy. Zero śladów - on po prostu trwa i trwa. Nie pytajcie mnie jak ze zmywaniem :) Ja radziłam sobie dwufazówką, aczkolwiek i tak nawet po dokładnym demakijażu usta były lekko zafarbowane. Taki urok :) Nie mogę jednak powiedzieć, żeby Lip Markery wysuszały usta. W składzie już na drugim miejscu znajdziemy sok z aloesu, a dalej olej słonecznikowy. Ja nie odczuwałam pogorszenia kondycji czy nadmiernego pierzchnięcia.


Do wyboru mamy 6 mega nasyconych kolorów. Fanki nudziaków będą niepocieszone. Ja posiadam trzy odcienie - 102, 103 i 104. 102 jestem nieco zawiedziona bo liczyłam na koralowy róż, niestety wpada on bardziej w czerwień. 103 to klasyczna, żywa czerwień, a 104 trąci buraczkiem i to właśnie ona stała się moją ulubienicą.


Jeśli poszukujecie czegoś co da Wam naprawdę nieskazitelną trwałość bez konieczności poprawek i nieustannego sprawdzania czy coś gdzieś się nie "wytarło" to zdecydowanie polecam Lip Markery. Choć formuła początkowo może wydawać się dziwna, to po kilku godzinach jedzenia, picia i imprezowania można ją tylko ubóstwiać :)


Jeszcze tylko do jutra dorwiecie je w promocji - zamiast 26,90 tylko 19,90 KLIK. Jesień będzie ognista :)

Znacie pomadki w markerze? Lubicie czy może nie koniecznie?

43 komentarze:

  1. Nie używałam jeszcze takiej formy aplikacji:) ale zapowiada się niezwykle ciekawie :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam kiedyś coś takiego bodajże z Astora, z drugiej strony miało balsam nawilżający, ale akurat tamtego cuda dobrze nie wspominam.

      Usuń
  2. Chyba ciężko zmyć takie markery wiec raczej nie sa dla mnie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zmywanie nie należy do łatwych, nawet po porządnym demakijażu usta są lekko "ufarbowane".

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ja to bym jeszcze ten typowo różowy chciała bardziej z myślą na co dzień :)

      Usuń
  4. Nie używałam jeszcze takich produktow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz baaardzo trwałe pomadki i nie dokuczają Ci suche skórki to próbuj :)

      Usuń
  5. Astor miał kiedyś takie pisaki do ust, które uwielbiałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie pisałam Yasniiable, że miałam kiedyś z Astora i nie do końca przepadałam. Z tego co kojarzę coś mi smakowo-zapachowo nie leżało :D

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. No pigmentację mają szaloną, gorzej ze zmywaniem :P

      Usuń
  7. Akurat kolorki zbyt odważne jak dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie chyba przy tej formule nie da rady zrobić czegoś jaśniejszego, a szkoda bo nudziak albo jakiś lekki róż byłyby idealne :)

      Usuń
  8. Mam nadzieje że jeszcze wyjdzie więcej kolorów (bardziej nude) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też, bym chciała, ale obawiam się czy są w stanie taką farbującą formułę przenieść na jaśniejszy pigment :(

      Usuń
  9. Mam wrazenie, ze moga mi bardzo wysuszyć usta :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli z natury masz dużą tendencję do wysuszania to może tak być choć w składzie jest i aloes i olej słonecznikowy więc nie jest to produkt bardzo dokuczający.

      Usuń
  10. Piękne kolory, ale jednak takie markery to nie jest moja ulubiona forma pomadki, to trwałe barwienie ust mi trochę przeszkadza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie powiem, że to jest mój wybór pierwszej potrzeby tym bardziej, że dopiero co rozpływałam się w Sheer Shinach :D Mazak to fajna opcja na wyjście ot chociażby na grilla - wciągasz kiełbasę, a usta nadal całuśne :P

      Usuń
  11. Wyraziste kolory :) To fakt, ale oczu oderwać nie można ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na co dzień wolę coś delikatniejszego, ale na wyjście są super :)

      Usuń
  12. nie używałam jeszcze tintów, ale te lipmarkery wyglądają super, a Twoje kolorki sa boskie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba tylko dbać o dobrą pielęgnację ust, a wyglądają wprost idealnie :)

      Usuń
  13. Ale fajne kosmetyki.
    Już gdzieś je widziałam chyba.
    Bardzo lubię tego typu markery.
    Jakość przede wszystkim.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest świetne rozwiązanie gdy potrzebuje się czegoś na wiele godzin bez poprawek. Bo nawet jeśli wierzchnia warstwa zejdzie to kolor i tak zostaje :)

      Usuń
  14. Hmm na weekend na jakieś wyjście jak dla mnie kolory super na dzień preferuję jednak inne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie to ja na co dzień to też nudziaki dlatego te Sheer Shine tak lubię :)

      Usuń
  15. Odkąd zakochałam się w błyszczykach trudno mi się przekonać do innych formuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, a ja z błyszczykami to jakoś od młodzieńczych lat nie po drodze mam :( Zawsze wolałam pomadki bo błyszczyki, długie włosy i wiatr to przepis na piękną katastrofę :D

      Usuń
  16. Słyszałam, że strasznie nierówno się nimi maluje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo zależy od stanu ust, jak są suche skórki czy wygryzienia to pigment łapie mocniej dlatego pisałam, że usta muszą być picuś glancuś :)

      Usuń
  17. Do tego na pewno wybrała bym coś z czerwonych szpilek zoio.pl/obuwie/szpilki . W końcu idealna propozycja na taki zestaw.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja tam z zoio czekam na szare, sznurowane kozaki ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wyglądają ślicznie na ustach, ale niestety nie dla mnie. Mam skłonność do przesuszeń ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie jeśli na ustach są jakieś mankamenty to pigment bardzo mocno się w te "wygryzienia" wbija, raz się tak urządziłam. Ale jak doprowadziłam usta do kultury to było idealnie :)

      Usuń
  20. Lubię produkty z Golden Rose, chociaż do ust nic jeszcze stamtąd nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo to ja Ci usta polecam z czystym sumieniem - i matowe i vision i sheer shine, no po prostu pomadki to mają obłędne :)

      Usuń
  21. No dobra, przekonałaś mnie :D Cudowne kolory, muszę się skusić na jakiś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak stawiasz na trwałość to będziesz zadowolona :)

      Usuń
  22. Zupełnie nie moje kolory, ale 102 jest śliczny :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Pierwszy raz spotykam się z tymi markerami

    OdpowiedzUsuń
  24. Koreańskie tinty dały nam swojego czasu popalić, więc unikamy takich produktów, ale ciekawość na pewno kiedyś wygra i jakieś zakupimy, bo u Ciebie wyglądają bosko <3 Choć 104 dość nierówno się rozkłada kolorystycznie

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem