9.1.18

Hit blogosfery! W piance, naturalnie!

Pianka Cosnature to chyba jeden z tych produktów, które falą przetaczają się przez wszystkie blogi. Miałam na nią ochotę od kiedy wypatrzyłam ją u Czarszki, a było to daaawno temu. Dzięki Michałowi z Twoje Źródło Urody miałam okazję ją wypróbować. Ogólnie do pianek oczyszczających mam mieszane uczucia. Do tej pory albo nie spełniały swojej roli albo psuły się w nich pompki. Tym razem jednak nie dość, że od strony technicznej nie mam jej nic do zarzucenia to dodatkowo świetnie sprawdziła się w codziennym, porannym oczyszczaniu twarzy. Ale po kolei...


150 ml w opakowaniu z pompką, które o dziwo działa bez zarzutu. Można zaaplikować dokładnie taką porcję jakiej się oczekuje. Nie zacina się, nie przerywa... no chyba moja pierwsza pianka, która faktycznie pozwala się zużyć do końca. 


Konsystencja produktu jest mega puszysta i lekka. Zapach świeży ale jednocześnie delikatny i nienachalny. Osobiście od razu założyłam, że będzie to produkt do porannego oczyszczania twarzy. Dlaczego?


Z reguły tego typu formuły nie należą do mocnych "oczyszczaczy". Podobnie jest z Cosnature - bardzo łagodnie myje, absolutnie nie wysusza. Nie ma po niej uczucia ściągnięcia i napięcia. Dzięki swoim cytrynowym nutom cudownie orzeźwia i odświeża. ALE...


... nie jest to kosmetyk do demakijażu. A przynajmniej nie stricte do demakijażu choć z minerałkami radzi sobie idealnie. Mimo wszystko wszelkie tradycyjne podkłady będą na nią oporne. Osobiście praktykuję wieloetapowe oczyszczanie twarzy, więc w sumie mogłabym stosować ją po micelu, a przed tonikiem, ale mam wtedy takie dziwne poczucie "niedomycia", którego nie lubię. Przy porannym myciu buźki, gdy potrzebuję jedynie usunąć sebum i nocne zanieczyszczenia, nie ma mowy o podobnym efekcie.


Skład prosty, delikatny, wysoko w składzie naturalne ekstrakty. No ale cóż się dziwić - w końcu to Cosnature.


Pewnie wiele z Was już o niej słyszało, a może nawet używało. Sprawdziła się u Was? A może macie jakieś inne, podobne produkty, które mogłybyście polecić?

28 komentarzy:

  1. Choć nie do demakijażu to i tak bym przygarneła 😃

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie miałam, ale mnie ciekawi :) najpierw jednak wykończę piankę Baikal Herbals

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet się nie przyznaję ile mam do wykończenia...

      Usuń
  3. Mam tę piankę, ale jeszcze nie do końca wyrobiłam sobie o niej zdanie :P Zobaczę jeszcze co przeważy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli by mnie ktoś pytał o demakijaż to byłabym na nie, ale rano jest dla mnie idealna :)

      Usuń
  4. super skład! Produktu jednak nie znam, a kusi mocno! :D

    zapraszam do mnie na bloga - właśnie pojawił się nowy wpis :)
    https://pani-blondynka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Też widziałam ten kosmetyk u Czarszki... Ma świetny skład :)

    OdpowiedzUsuń
  6. mam kilka produktów z Cosnature,wiekszość jest ok, ale bez szału, niestety ostatnio użyłam próbkę kremu pod oczy i strasznie mnie uczulił, co nigdy mi się nie zdzażało.skóra była czerwona i paliła mnie, jakbym poparzenia słonecznego dostała wokół oczu:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz coś w tym jest bo ja nigdy uczuleń nie dostaję, a po tej próbce kremu pod oczy też miałam nieprzyjemne łzawienie.

      Usuń
  7. Tego hitu jeszcze nie miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy raz widzę ten produkt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A myślałam, że mnie wszyscy wyśmieją za brak oryginalności :)

      Usuń
  9. Uwielbiam wszelkiego rodzaju pianki- czy to do mycia twarzy czy do mycia rąk. I cieszę się że ostatnio są coraz bardziej popularne :) pojawiły się nawet odżywki do włosów w piance z Biovaxa oraz z Jantara, muszę koniecznie wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekam na tę piankę właśnie i mam nadzieję że dobrze sie u mnie sprawdzi, jednak ja będę jej raczej wieczorem używać

    OdpowiedzUsuń
  11. Dużo o niej czytałam, ale nie miałam okazji używać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Z pianek z naturalnym składem mogę Ci polecić piankę Himalaya. Tylko do skóry mieszanej i tłustej

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja bardzo lubię pianki jej akurat nie miałam. Mogłabym wypróbować jako wstępny etap oczyszczania :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam jeszcze końcówkę na wannie, rano pod prysznic jest ok, ale do demakijażu, czy choćby zmycia olejku się nie nadaje. Ja bardzo polubiłam się z pianką Tess :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam, że jest bardzo fajna. Ja jednak obawiam się, że to mojej suchej skóry będzie zbyt mocna.

    OdpowiedzUsuń
  16. MIałam na nią ochotę, ale że jest przeznaczona do tłustej skóry to sobie odpuściłam

    OdpowiedzUsuń
  17. Dużo pozytywnych opinii czytałam o tej piance. Myślę, że u mnie sprawdziłaby się jako drugi etap demakijażu lub rano do odświeżenia cery po nocy. Do oczyszczania twarzy polecam Puder Myjący Make Me Bio i Pastę Fresh&Natural :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puder znam, pisałam o nim chyba 2 lata temu :) a pasta kusi mnie już od wakacji.
      Pianka jest właśnie idealna na poranne oczyszczanie, wieczorem wolę coś mocniejszego :)

      Usuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem