10.1.18

L'oreal Infallible podkład, puder i Blush Sculpt w akcji!

Do tego posta zbierałam się już od dawna. Nawet zdjęcia obrobione czekały cierpliwie w folderze. Dziś wreszcie zmobilizowałam się żeby napisać o podkładzie, który całkiem niespodziewanie pokochałam całym serduchem. Przy okazji pokażę Wam również puder i różo-bronzer, które świetnie się ze sobą komponują. O czym mowa? O L'Oreal 24H Matte.
 

Już od dawna nie miałam żadnych podkładów z L'oreala. Jeśli potrzebowałam czegoś co będzie dawało wyjątkowo trwały efekt, sięgałam po Revlona czy MAC ( który moim zdaniem jest mocno przereklamowany ). Infallible znałam jedynie w wersji do skóry suchej, która zupełnie mi nie pasowała. Gdy więc w moje ręce wpadł 24h Matte, w tubce, w kolorze natural rose od razu pomyślałam, że to nie może się udać... Tubek nie lubię, mam oliwkowy odcień cery, a Infallible nie kojarzyło mi się zbyt dobrze. Mimo to ciekawość zwyciężyła i okazało się, że podkład jest wręcz stworzony do mojej cery. Zarówno pod względem właściwości jak i kolorystyki.


Tubka mieści 35 ml produktu. Producent zapewnia nas o średniej konsystencji, wyraźnym kryciu i matowym wykończeniu. Zapach kojarzy mi się nieco z podkładami MACa, kto zna ten wie, że nie jest on szczególnie cudowny. Niemniej jednak na każde z zapewnień producenta mogę przytaknąć z pełną odpowiedzialnością.


Konsystencja jest lekka, delikatnie kremowa, ale niezbyt gęsta czy wodnista. Faktycznie w sam raz. Odcień podkładu jest moim zdaniem bardzo neutralny choć nazwa wskazywałaby raczej na coś o różowej tonacji.


Podkład bardzo ładnie rozprowadza się na twarzy. Nie wbija w pory czy zmarszczki. Dobrze wpracowuje się zarówno palcami, pędzlem czy gąbeczką.  Wykończenie staje się natychmiast matowe. Mimo to dobrze współpracuje z kremowymi kosmetykami do konturowania. Przypudrowany trzyma się na mojej cerze przez cały dzień. Nie wysusza, nie powoduje przykrego napięcia cery czy efektu maski. Cera wydaje się mieć taki delikatny "filtr zmiękczający" niczym z photoshopa. Dla zainteresowanych skład poniżej.


Jak widać na zdjęciu poniżej, już z samym podkładem cera nabiera świeżości, kolor jest wyrównany, a niedoskonałości dobrze ukryte.



Jeśli chodzi o puder to nie będę ściemniać, że to mój ulubieniec, bo osobiście najchętniej sięgam po sypkie pudry ryżowe. Taki już urok mieszanej cery. Mimo wszystko, z racji na poręczną kasetkę, Infallible 24h matte powder również zagościł w mojej kosmetyczne. Posiadam odcień Sand Beige, który ładnie komponował się z podkładem i dobrze dopasowywał do mojej cery.


Dołączonej gąbeczki używałam bardzo rzadko, ale dzięki rozwiązaniu z lusterkiem możemy wrzucić go do torebki wychodząc na imprezę. 9 gramowe opakowanie starcza naprawdę na długo.


Pudru można używać zarówno na sucho jak i na mokro. Dzięki opcji na mokro można tworzyć lepsze krycie i bardziej trwały efekt. Ja jednak korzystałam z niego w tej pierwszej formie ponieważ zależało mi po prostu na zagruntowaniu podkładu i utrzymaniu matu.


W moim przypadku, o dziwo, puder sprawdził się naprawdę dobrze. Tworzył świetną, delikatną, a jednocześnie dobrze matującą mgiełkę. Cera nie była matowa w sposób sztuczny i tępy, a raczej taki jedwabisty z delikatnym efektem glow. Całe szczęście, że ta era gipsowych matów odeszła do lamusa.



Dla zainteresowanych skład poniżej.


Blush Sculpt w odcieniu Nude Beige nie zdobył u mnie aż takiej miłości jak linia Infallible Matte, ale przyjemnie używało się go szczególnie latem.


Jest to niby róż do konturowania. Cóż, akurat cała trójka ma lekko połyskujące wykończenie więc typowego konturowania raczej nim nie wykonamy. Można kombinować z używaniem poszczególnych odcieni. Jednak ja preferowałam po prostu mieszanie całej trójki.



Na swatchu poszczególne odcienie jak i mieszanka pod nimi. W "mieszance" sprawdzał się fajnie jako róż przy lekko opalonej cerze. Połysk jest zdrowy, delikatny, satynowy, a nie w stylu blink blink. Rozświetla i ożywia cerę. Oczywiście nie jest to odcień dla każdego, ale jeśli przepadacie za różami w tonacji brązu to myślę, żnie będziecie rozczarowane.


Dla zainteresowanych skład poniżej.


Całościowy efekt prezentował się następująco.




Muszę przyznać, że znów zaczęłam łaskawszym okiem patrzeć w stronę L'Oreala. Czasami warto na chwilę zatrzymać się w pogoni za nowościami i sprawdzić, czy aby pod nosem nie zakwitła nam jakaś perełka.


 A jaki jest Wasz podkładowy hit? Taki z gatunków nie do zdarcia :)

29 komentarzy:

  1. Dla mnie jest to najlepszy podkład jeśli chodzi o zakrycie większych niespodzianek, uwielbiam go :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Macałam kiedyś ten podkład, ale zrezygnowałam, bo kolory mnie odstraszyły.

    OdpowiedzUsuń
  3. muszę kiedyś wypróbować ten podkład

    OdpowiedzUsuń
  4. Ilekroć spotykałam ten podkład jakoś mnie nie zachęcał. Powiedziałabym nawet, że omijałam go szerokim łukiem właśnie ze względu na tę tubkę

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurcze ale mnie kusza produkty z tej linii.

    OdpowiedzUsuń
  6. ładnie kryje! ja raczej drogeryjnych nie używam, no oprócz Essence, mam ulubieńca i świetnie się u mnie sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie wyglądasz w tym makijażu! :) Ja swój podkład, puder i paletkę z różem oddałam córkom, dla siebie wolę podkład rozświetlający dr Ireny Eris :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też zachwycam się tym podkładem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na podkład się czaiłam i w końcu nie kupiłam... Ale będzie jeszcze ku temu okazja :D Też miałam ten puder i był super :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam ten puder kiedyś w łapce a wybrałam maybeline i żałuję:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tyle dobrego słyszałam o tych podkładach, ale jakoś nigdy się nie skusiłam :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Oni mnie trochę zniechęcili do siebie, przez te swoje głupie reklamy... Akurat z kolorówki dawno nie miałam nic. Z takich świetnych podkładów to w sumie krem CC z Bell tani i jak dla mnie super :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam podkład i niestety okazało się, że za ciemny kolor dla mnie wzięłam. A do tego jeszcze mocno oksyduje :<

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam ten podkład, ale u mnie wyglądał paskudnie :/

    OdpowiedzUsuń
  15. Jejku, ja już wieki nie używałam podkładów/ fluidów. Ok. 2 lat a może i dłużej, zazwyczaj sięgam po kremy bb skin 79, i podkłady mineralne- sypkie. Łatwiej jest wśród nich dobrać idealny odcień tak bladej osobie jak ja

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie ten podkład wyglądał tragicznie ;/

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja bardzo lubię kosmetyki tej marki i mega podoba mi się Twój makijaż. Ślicznie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię ten podkład, ładnie kryje i dobrze matuje

    OdpowiedzUsuń
  19. Muszę po niego sięgnąć - zaciekawiłaś mnie totalnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Muszę przyznać, że całość prezentuje się bardzo ładnie na Twojej skórze! Podkład chętnie bym wypróbowała, ale obawiam się, że kiepsko się sprawdzi na mojej suchej cerze.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie znam tej serii za to bardzo polubiłam się z podkładem True Match :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Podoba mi sie ja wygląda podkład. Strasznie lubiłam tę poprzednią wersje podkładu w szklanej butelce. Tego nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Pięknie prezentuje się na Twojej skórze ! :)
    Nie testowałam go jeszcze gdyż mam wiele swoich sprawdzonych ,jednak chyba się na niego też skuszę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze, że ja też miałam swoich ulubieńców. Wszystko przemawiało na jego niekorzyść, a okazał się perełką :)

      Usuń
  24. Mam puder i bardzo go lubię, podkładu nie używam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie jest dla każdej cery, wydaje mi się, że normalna mogłaby się z nim nie dogadać. Trzeba mieć coś z "tłuściocha" :)

      Usuń
  25. Będę musiała zainteresować się tą serią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie sporo zależy od cery, ale podkład naprawdę sprawdza się u mnie genialnie :)

      Usuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem