25.1.18

W pełni uzasadniona słabość? Miya Cosmetics i MyPowerElixir

Macie jakieś kosmetyczne marki, którym kibicujecie w szczególności? U mnie taką rodzimą perełką jest zdecydowanie Miya Cosmetics. Ich kremy były dla mnie kosmetycznym hitem 2016 roku. Odkrycie 2017 roku to myPOWERelixir czyli rewitalizujące serum do twarzy. Choć "serum do twarzy" to niezwykłe uproszczenie, ponieważ jest to produkt mega uniwersalny. Chyba nie zdziwicie się gdy w podsumowaniu 2018 napiszę, że ich esencje to moje must have? Dziś jednak skupmy się na tym różowym słoiczku o magicznej mocy.


Choć z reguły nie rozwodzę się nad opakowaniami, to obok Miya Cosmetics nie idzie przejść obojętnie. Ich kartoniki są tak cudnie zaprojektowane, że z przyjemnością chce się krzyknąć och tak! #jestemgotowa, choć do mamusi :D 



Zakręcany słoiczek jest dodatkowo zabezpieczony folią ochronną. Mieści 50 ml produktu, moim zdaniem to sporo bo wszelkie sera do twarzy to najczęściej standardowa 30-stka. 


Po odkręceniu byłam pewna, że konsystencja będzie zbita i maślana. Okazało się, że w kontakcie ze skórą, serum zamienia się w delikatny olejek o słodkawym zapachu. W zależności od potrzeb można aplikować je chyba absolutnie do wszystkiego, na wszystko i każdy sposób. Jako serum, olejek, krem pod oczy, maseczkę, błyszczyk czy rozświetlacz. Ja osobiście byłam monotematyczna - u mnie rządziło jako klasyczne serum na noc. Czasami pod krem, a czasami zamiast kremu.



Nic dziwnego, że produkt dostał nagrodę Best Beauty Buys. Ja jestem oczarowana jego właściwościami. Pomijając niezwykłą wygodę aplikacji jest po prostu prawdziwą, odżywczą bombą. Mam cerę mieszaną, ale po ciąży dosłownie zwariowała. Przesuszenia, odwodnienie - mamy dzieci HNB wiedzą o co chodzi. W każdym razie, doprowadziłam się do stanu absolutnego rozkładu. Serum mogłam aplikować w biegu, najczęściej na noc. W zasadzie od pierwszego użycia widziałam poprawę. Po tygodniu moja cera odzyskała gładkość, poprawiło się jej napięcie, zniknęły przesuszenia na policzkach i wokół nosa, ale jednocześnie nie powiększyły się pory i nie było nadprodukcji sebum.


Wielki plus za wygładzenie drobnych zmarszczek i możliwość stosowania na okolicę oczu. Prawdziwą petardę uzyskacie stosując je z esencjami Miya - najpierw spryskuję twarz, a następnie na jeszcze dobrze wilgotną nakładam myPOWERelixir. Nie dość, że kosmetyk dużo lepiej się wchłania, to mam wrażenie, że poziom nawilżenia jest jeszcze konkretniejszy. Żeby nie być gołosłowną zerknijcie na skład. Same dobroci!


Więcej o myPOWERelixir przeczytacie bezpośrednio na stronie MIYA. Jeśli o mnie chodzi to mogę je polecić każdemu kto lubi kosmetyki oparte na olejkach bo mam wrażenie, że sprawdzi się w przypadku każdej cery ( wszystko kwestia aplikacji ). Jeśli nie jesteście fankami olejów czy serów olejowych, to nie namawiam bo pewnie to nie będzie Wasza ulubiona forma. 


Znacie kosmetyki Miya? Macie swoich ulubieńców? Ja ostatnio namiętnie stosuję esencje spod ich skrzydeł :)

22 komentarze:

  1. Jak dla mnie to serum ma za wysoką cenę jak na mieszankę kilku olejów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jakby nie patrzeć generalnie sera olejowe mają podobne ceny i to za 30 ml.

      Usuń
  2. Ja os jakiegoś czasu używam kremu z tej firmy i niestety jest to dla mnie totalny niewypał, ale to serum wydaje się być całkiem fajne ;)

    zapraszam ;) https://andzikbeauty.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o tej firmie sporo dobrego, ale jeszcze jej nie miałam!

    OdpowiedzUsuń
  4. słyszałam o tej firmie ale jeszcze nie miałam okazji nic przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba czas się skusić na produkty tej marki, chociaż te ceny :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że mówisz, że to polska firma, bo nawet tego nie widziałam – tylko mi różnokolorowe tuby wyskakiwały tu i ówdzie na blogach i IG :). Dla mnie ten byłby zdecydowanie za tłusty, ale mogę sobie wyobrazić tę miłość, wczuwam się hehehe.

    I trzymaj się, mateczko, Młoda niedługo się trochę wyciszy, zobaczysz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie za to szacun, że dziewczyny stworzyły markę, która nie odbiega od światowego poziomu :) I dzięki za dobre słowa - już jest o wiele lepiej, choć i tak wszyscy ręce załamują. Ale po takim Armageddonie na początku, teraz jak mogę wyjść do sklepu to czuję, że żyję hehe

      Usuń
  7. Nie pozostaje mi więc nic innego jak wypróbowanie tego cuda ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam jeszcze niczego z tej marki, ale czytałam pozytywne recenzje.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja miałam z Miya tylko różany krem do twarzy :O Ale strasznie go lubiłam, może za jakiś czas sięgnę po kolejny na próbę :-) To serum też wygląda ekstra :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam jeszcze produktów z Miya, ale na pewno się na jakieś skuszę w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie od niego odstrasza tylko cena ;) Mimo to chętnie bym wypróbowała.

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękny skład, ale niestety olej kokosowy tak wysoko w składzie nie dla mnie ;/

    OdpowiedzUsuń
  13. Mialam ich rewelacyjny krem do twarzy - kokosowy. Tego serum nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie lubię olejowych, ale ciągle szukam, czegoś co mi się sprawdzi :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajny skład, jestem pewna, że spodobałoby mi się to serum

    OdpowiedzUsuń
  16. Firmy nie znam,ale jakie to ma śliczne opakowanie ! );-)

    Przypominam o Walentynkowym konkursie :)
    Zapraszam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. wow jak to serum pięknie wygląda, musi być moje! mam ich olejek do demakijażu, jest fenomenalny

    OdpowiedzUsuń
  18. Ów kosmetyk cierpliwie czeka w kolejce 😍.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem