Najbardziej domowy z zapachów - Fresh Baked Bread od Kringle Candle

20.11.18

Najbardziej domowy z zapachów - Fresh Baked Bread od Kringle Candle

Gdy pierwszy raz zobaczyłam ten wosk, od razu wiedziałam, że będzie mój. Zapach świeżo pieczonego chleba to chyba jeden z tych, które lepiej pachną niż smakują choć rumiana, chrupiąca skórka i mięciutki środek wyzwalają we mnie ślinotok. Niestety należę do tego gatunku ludzi, który z chlebem nie może przesadzać z wielu powodów. Dlaczego by więc nie zrobić domownikom psikusa w sobotni poranek i nie odpalić Fresh Baked Bread od Kringle Candle?

Kringle Candle Fresh Baked Bread
Targi kosmetyków naturalnych Ekocuda vol. 5 - gdzie dotarłam i co przywiozłam?

19.11.18

Targi kosmetyków naturalnych Ekocuda vol. 5 - gdzie dotarłam i co przywiozłam?

Stękałam i jęczałam, że olaboga... Mąż się zlitował i pokonał 100 km przy marznącym deszczu, z marudzącym bobasem na pokładzie i zawiózł mnie na Ekocuda :) Mam wybitną słabość do naturalnych kosmetyków i to od wielu lat. Muszę przyznać, że w zasadzie w kwestii pielęgnacji, szczególnie twarzy, nie interesuję się raczej typowo drogeryjnymi składami. Można powiedzieć, że Centrum Praskie Koneser stało się na chwilę moim małym rajem. Niestety nie obeszłam nawet połowy zaplanowanych firm ponieważ dzikie tłumy i moja wiercipięta nie dały mi dotrzeć wszędzie tam gdzie chciałam. Cieszę się jednak, że w ogóle miałam możliwość pojechać, zobaczyć i przypomnieć sobie jak bardzo to kocham.

Z Eco Certem i Fairtrade i to z katalogu? Linia Ecobeauty od Oriflame ma się czym pochwalić

18.11.18

Z Eco Certem i Fairtrade i to z katalogu? Linia Ecobeauty od Oriflame ma się czym pochwalić

Ten post miał pojawić się wczoraj, ale gdy dotoczyłam się do rodziców z całym majdanem, radośnie oznajmili mi, że mają awarię internetu... Moje dziecko zjadło cały transfer z telefonu na piosenki z YT, więc straciłam cierpliwość do mulącego dziada. Co ma wisieć nie utonie, więc dziś mogę opowiedzieć Wam o zaskakującej linii Ecobeauty od Oriflame i pomknąć na Ekocuda do Warszawy. Gwarantuję Wam, że możecie być mocno zaskoczone...

W azjatyckim stylu - esencje do twarzy Miya Cosmetics Flower Beauty Power i Coco Beauty Juice

14.11.18

W azjatyckim stylu - esencje do twarzy Miya Cosmetics Flower Beauty Power i Coco Beauty Juice

Z kosmetykami Miya jest jak z kinder niespodzianką, co zapowiedzą kolejną nowość, to przebieram nóżkami i czekam jak na świętego Mikołaja. Składy, design opakowań, cała filozofia marki i ceny są dla mnie jak najbardziej na plus. Dziś pora na dwie esencje do twarzy Flower Beauty Power i Coco Beauty Juice - jak widać azjatycki styl nie jest im obcy :) 


Esencje czekały na swoją recenzję baaardzo długo. Cieszę się, że wróciłam do blogowania bo o takich kosmetykach chciałoby się pisać nieustannie. Obie zamknięte są w prostych butelkach z aplikatorem typu spray. Pompka działa sprawnie i się nie zacina, omiata twarz idealną mgiełką. Produkt możemy zużyć w zasadzie do ostatniej kropli. 



Ktoś kiedyś zapytał mnie czy one w ogóle różnią się czymś poza zapachem? Nie wiem jak u innych, ale ja zauważam zdecydowaną różnicę i to jedna stała się moją absolutną faworytką mimo iż skrycie bardziej liczyłam na tę drugą... 


Flower Beauty Power to właśnie moja ulubienica. Lekki aromat damasceńskiej róży sprawia, że nie sposób się w niej nie zakochać. Esencji nie należy mylić z tonikiem choć i ona ma właściwości tonizujące. Ja spryskuję nią twarz po zastosowaniu toniku, delikatnie wklepuję opuszkami i na jeszcze lekko wilgotną aplikuję krem. Dla mnie to istna petarda! 
Esencja świetnie wygładza cerę, wspomaga nawilżenie i sprawia, że kremy wchłaniają się o niebo lepiej. Już po samej esencji cera robi się rozświetlona, miękka i sprężysta. Znika nieprzyjemne napięcie. W upalne dni stosowałam ją solo pod makijaż mineralny i wszystko pięknie współgrało. 


Skład to same smakołyki bez żadnych śmieci. Hydrolat z  róży damasceńskiej, panthenol, kwas hialuronowy, gliceryna, ekstrakt z hibiskusa, ekstrakt z peoni i aloes to główni sprawcy radości.


Początkowo stawiałam jednak na Coco Beauty Juice. Dlaczego? Bo uwielbiam kokosowe klimaty. Z bólem serca muszę jednak przyznać, że ani moje włosy ani moja skóra nie są jego wybitnymi miłośniczkami . Absolutnie nie mogę powiedzieć, że kokosowa esencja robiła mi krzywdę. O nie! Kończę już moją flaszeczkę i to była całkiem przyjemna przygoda. Po prostu moja cera pokochała ją ciut mniej. 


Od strony technicznej, wszystko tak jak we Flower Beauty Power. Ta sama aplikacja i sposób używania. Esencja również dobrze nawilża cerę i poprawia jej komfort. Zauważyłam jednak, że  w moim przypadku nieco mniej ją wygładza. Pory nie są aż tak fajnie domknięte jak po róży. Wydaje mi się, że może to być dobra opcja dla "tłuściochów" ponieważ kokosowa wersja dawała mi lepszy efekt zmatowienia. Nie mówimy tu oczywiście o jakimś kredowym macie. Cera nie była jednak aż tak świetlista jak w przypadku różowej siostry. 


W składzie znajdziemy ekstrakt z kokosa, aloes, wodę termalną, kwas hialuronowy, panthenol i witaminy.


Obie esencje zamawiałam bezpośrednio ze sklepu Miya Cosmetics. Trafiła mi się fajna promka centralnie na premierę. Ale i bez promocji cena jest moim zdaniem przystępna - 29.90 zł za 100 ml. 


Od 65 zł mają darmową dostawę, warto więc dorzucić jeszcze coś z oferty. Jeśli jesteście ciekawe to zapraszam na recenzje kremów i serum.


Ostrzegam - zdjęcia jeszcze z ery głowonoga. Dzisiejsze też na kolana nie rzucają, ale mam wrażenie, że im bardziej się staram tym gorzej wychodzą. Nie bez powodu mąż mi zawsze powtarza " tylko się nie staraj" :)


Znacie kosmetyki Miya? A może macie swoich faworytów? Ja czaję się już na nowe maski :)
Rozgrzewający heban i świeży dąb - Ebony&Oak od Yankee Candle

12.11.18

Rozgrzewający heban i świeży dąb - Ebony&Oak od Yankee Candle

Świętujecie dziś czy niestety musiałyście iść do pracy? Ja mam permanentne "wolne"... Ktoś kto nazwał urlop wychowawczy "urlopem" miał naprawdę niebywałe poczucie humoru. Nigdy w życiu nie byłam tak urobiona po pachy. Do tego wszystkiego moje dziecko postanowiło zagiąć system. Grzecznej i spokojnej mamie trafiło się istne diablę - moi rodzice to dopiero mają szok :D Gdy jednak po całym dniu łobuzowania Bąbel pada, ja mam wreszcie chwilę dla siebie. Ostatnio namiętnie palę woski, które umilają mi domowe obowiązki. Mam chyba wyjątkowo dobrą passę bo znów trafiłam na bardzo udaną kompozycję - Ebony&Oak od Yankee Candle to zapach wprost idealny na jesień.
Trudne słowo na P - Patriotyzm...

11.11.18

Trudne słowo na P - Patriotyzm...

Czy w dzisiejszych czasach mamy jeszcze patriotów? Wiele osób zastanawia się czy w obliczu ataku zbrojnego ktokolwiek stanąłby do walki? Czy wszyscy ze smartfonem w łapie cykalibyśmy fotki i z miejsca wywieszali białe flagi, albo czym prędzej kupowali bilety na Ryan Air'a? Oczywiście to wszystko tak z przymróżeniem oka bo pewne rzeczy w dzisiejszych czasach wydają się nam być nieprawdopodobne. Dochodzę jednak powoli do wniosku, że mówienie o tym, że kocha się swój kraj, niezgadzanie się na niesłuszną jego krytykę czy stereotypowe zarzuty, a w końcu manifestowanie tego wszystkiego biało-czerwoną flagą, od razu traktowane jest w kategorii nacjonalizmu czy nawet neofaszyzmu. Teraz trendy jest być kosmopolitą, "światowym obywatelem świata"... Jako wnuczka żołnierza AK, który na własne oczy widział rzeź wołyńską z pełnym przekonaniem muszę powiedzieć, że nie takie wartości wyniosłam z domu.

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem