6.11.18

Uwaga - makijaż tylko dla księżniczek! Disney Designer Collction od Colourpop - paleta It's a Princess Thing, pomadka Cinderella i cienie Under the Sea i A Whole New World

Zdjęcia do tego posta robiłam na 3 aparaty, w tym jeden z 2 obiektywami... Pragnę obiektywu makro i umiejętności robienia zdjęć makijażu, bo na razie jest z tym licho... Szczegół, że na zrobienie make-upu miałam 10 minut bo na więcej mój Maluch absolutnie nie pozwala. Wydaje mi się, że jak na tak ograniczony czas to i tak nie ma tragedii :D Ale nie o zdjęciach miała być dziś mowa, a o kolekcji, która na dzień dobry rzuciła mnie na kolana. Disney Designer Collection od Colourpop to coś dla dużych księżniczek. Paleta It's a Princess Thing była moim pierwszym strzałem. W dniu premiery udało mi się złapać pomadkę Cinderella ( Bella i Jasmine były już niestety wyprzedane, a weszłam parę chwil po stocku ) i dwa cienie - Under The Sea ( Ultra Metallic ) i A Whole New World ( Ultra Glitter ). To moje pierwsze zamówienie z USA i pierwsze wrażenia na temat wychwalanego Colourpop'a. 


Zacznę od palety bo znając życia to ona wszystkich najbardziej ciekawi. 15 cieni o różnej fakturze i wykończeniu, zamknięte w kartonikowej kasetce zamykanej na magnes z księżniczkami Disneya na "okładce". Ja wiem, że nie każdy czuje podniecenie, ale ja zdecydowanie tak. Tym bardziej, że kompozycja jest niebanalna i pozwala na wykonanie wielu makijaży zarówno dziennych jak i wieczorowych. 5 matów, 2 maty z błyszczącymi drobinkami, 3 metaliki i 5 cieni przypominających folie - tak w moim odczuciu rozkłada się rodzaj cieni.



Cały górny rząd to cienie matowe, idealne jako cienie transferowe.

Chip - to jasny, neutralny beż. Idealny do zmatowienia łuku brwiowego jak i przypudrowania powieki. Pełny mat.
Juju - delikatny, jasny, ale nie cukierkowy róż. Pełny mat.
Grumpy  - ciepły beż z domieszką różowych podtonów, zahaczający o karmelowe nuty. Pełny mat.
Triton - jasny, ciepły brąz w odcieniu tofee. Mat, ale przebłyskują w nim odrobinki miki.
Abu - Ciepły, średni brąz z rdzawymi nutami. Pełny mat.
Wszystkie maty zaskoczyły mnie swoją pigmentacją. Na zdjęciu na gołej skórze i bez bazy, nie do końca oddaje to ich urok, ale szczerze mówiąc jestem zaskoczona ich nasyceniem.


Kolejny rząd to 5 cieni foliowych ( myślę, że pod tę kategorię podchodzą ).

Prince Charming - szampański, jaśniutki beż przypominający kolorem jasne rozświetlacze. Błyszczący, ale dość grubo zmielony. W dotyku niczym mokry, kremowy. Na skórze łatwo się rozprowadza, ale nieco pyli. Koniecznie na przypudrowaną powiekę, bo można zrobić sobie plamy. 
Ray - jasne złoto. Mięciutki, pięknie zmielony, nieco mniej kremowy, a bardziej metaliczny. Pięknie się rozprowadza i daje piękną taflę.
Fairy Godmother - cień, który podoba mi się najbardziej, a jest najgorszy jakościowo. Róż łapiący brzoskwiniowe tony z holograficznymi drobinkami, zahaczającymi o fiolet i złoto. Grubiej zmielony niż reszta, najlepiej wklepywać palcem. Nie jest to jakiś największy dramat, ale nieco odstaje od reszty.
One Kiss? - Złoto - klasyczne, raczej nie wpadające w stare tony. Kremowy, pięknie zmielony, łatwo się rozprowadza.
Thingamabob - srebro i to jakie! Cudownie kremowe, totalna zaskoczka. Jeszcze nigdy nie widziałam cienia, który dawałby tak idealną taflę. A nadal jest to cień klasyczny, a nie kremowy. Aż szkoda, że tak rzadko sięgam po srebrne cienie.


Ostatni rząd to mieszanka metalików i iskrzących matów.

Enchanted Rose - piękny "stary" róż o nieco brudnym odcieniu. Coś w stylu dusty rose. Idealna konsystencja, zero osypywania i piękny efekt. Metalik.
Poison Apple - jakże modny fiolet - średni, w bajkowej tonacji. Nie gaśnie przy blendowaniu ( a fiolety bardzo to lubią ). Metalik.
Magic Carpet - To jest petarda! Brudny fiolet, w ciemno śliwkowej tonacji. Metalik. 
Beast - to taki zgaszony burgund z brązowymi tonami i ślicznymi, złocistymi drobinkami. Iskrzący Mat.
Midnight Curfew - Czarny mat ze srebrzystymi drobinkami.


Tak jak wspominałam, to moje pierwsze spotkanie z cieniami Colourpop, ale jestem szczerze zadowolona z jakości. Cienie są rewelacyjnie napigmentowane, pięknie się rozcierają, nie gasną, nie sinieją. Folie oczywiście najlepiej wypadają nakładane palcem bądź pacynką, nie zaś pędzlem, ale taki urok większości. Znalazłam tu kilka odcieni, których do tej pory nie miałam w swoich zasobach. No i te księżniczki na okładce - uśmiecham się za każdym razem gdy biorę kasetkę do ręki. 


Pojedyncze cienie to super shock shadow. Jejku, przy tych jedyneczkach człowiek dostaje amoku i kupiłby wszystkie. Zdecydowałam się jednak na 2 - nie stawiałam na bezpieczeństwo, a na coś, czego w moim dobytku aktualnie nie ma ( latem zrobiłam totalne czystki ). Padło na A Whole New World ( Ultra Glitter ) i Under the Sea ( Ultra Mettalic ). Zdziwiłam się, że pojemniczki są zakręcane, ale po pierwszym pomacaniu szybko zrozumiałam dlaczego.


Under the Sea to cień, który w dotyku jest niczym kremowy. Dotykasz palcem, a ten aż zagłębia się w środek. Zieleń jest zaś niesamowita. Żywa, jasna, energetyzująca. Zupełnie nie gaśnie przy rozcieraniu. Można ją miziać i miziać i dokładać i jest tylko coraz lepiej. Natychmiast "przykleja" się do skóry i nie ma mowy o osypywaniu.

A Whole New World to znów fiolecik. Jasny, nieco cukierkowy. O konsystencji identycznej jak poprzednik, ale z ciut słabszą pigmentacją. Myślę jednak, że mógł to być zamierzony efekt ponieważ na lekkim fiolecie cudownie wybijają się holograficzne drobinki, których moje zasrane obiektywy za Chiny nie chciały uchwycić. Pokazywałam Wam na Insta w Stories i tam było widać to blink blink. Wierzcie mi jest obłędne. Szczególnie w sztucznym świetle.



Na deser pomadka - przyznaję bez bicia, nie na Cinderellę miałam ochotę. Chciałam Bellę albo Jasmine. Niestety były wyprzedane. Zupełnie bez entuzjazmu wrzuciłam więc Kopciuszka. Potraktowałam ją po macoszemu niczym w bajce. Na ustach okazało się, że jest wprost idealna dla mnie. To subtelny, lekko zgaszony róż. Wyrazisty, ale nie żarówiasty i przesłodzony. Kremowa konsystencja idealnie pokrywa usta, a trwałość jest zaskakująco dobra. Swatch na ręku nie chciał się zmyć przez dwa dni. Na ustach, przy kulturalnym spożywaniu posiłku, a nie jak świnka przy korycie, również wytrzymuje długo. Myślałam, że w świecie pomadek już nic mnie nie zaskoczy - a jednak, niby zwykły róż, a jak się obronił.



Jak się pewnie domyślacie, teraz mam ochotę tylko na więcej. Najbardziej uwiodły mnie cienie. Zaczynam rozumieć zachwyty, bo z taką kremowością i pigmentacją dawno się nie spotkałam. 



Znacie Colourpop? Macie swoich faworytów? A może zupełnie Was nie kusi? 
PS. Wybaczcie niechlujny makijaż, ale chciałam pokazać efekt nie tylko na swatchu, ale Maluch nie dał mi spokojnie go ogarnąć :*

36 komentarzy:

  1. Wow! Jest moc. Makijaż bardzo mi się podoba! ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :* niestety strasznie zeżarło nasycenie, nie mam pojęcia dlaczego :(

      Usuń
  2. Piękne kolory! Z chęcią bym się pobawiła tą paletką!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem serio zaskoczona, że te cienie są takie hmmm... inne ?

      Usuń
  3. Ech, ja ciągle i ciągle mam ochotę na więcej, już 3 palety chodzą mi po głowie. I ta pomadka <3 Najgorsze jest tylko to, że te cienie w słoiczkach przychodzą do mnie pokruszone, ale łatwo się je "sprasowuje" xD Co masz w tym makijażu na linii wodnej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę to chyba jestem szczęściarą bo do mnie wszystko dotarło w idealnym stanie. A na linii wodnej gel eyeliner Bobbi Brown. Ja mam niestety takie zboczenie, że po prostu bez czarnej kreski na linii wodnej nie potrafię żyć :D

      Usuń
    2. A ja mam wielkie oczy i ona podobno optycznie zmniejsza xD A co do cieni - do mnie tylko pierwsza paczka przyszła w idealnym stanie, resztę "sprasowywałam" i dostałam od nich rekompensatę w postaci kuponu (a po tej "naprawie" nawet nic nie widać, a konsystencja jest taka, że nie używałam spirytusu). A rok temu w Black Friday było ponoć 30% rabatu, chyba wybiorę się na zakupy :P

      Usuń
    3. Ja mam dokładnie ten sam "problem" i też z tego względu od X lat noszę kreskę :)
      Weź, w ogóle na żadne promocje już nie patrzę - jestem matką na wychowawczym hehe

      Usuń
  4. nie no paleta robi wrażenie :Dale większe wrażenie robią Twje zdjęcia<3333 nie mogłam się napatrzeć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej dziękuję, ale tym razem jestem średnio zadowolona :(

      Usuń
  5. Paleta ładna, ale nudna - dla fanów Disnaya albo jak ktoś nie ma zbyt wielu cieni, to spoko, ale mnie nie zainteresowała. Choć bardzo fajny makijaż zrobiłaś, podoba mi się :) Kopciuszek ma bardzo ładny odcień, nosiłabym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę, a dla mnie odwrotnie, zupełnie nie nudna, bo ma kilka kolorów, których nie mam nigdzie indziej. Ale fakt, że latem zrobiłam totalne czystki w kosmetyczce.
      Z makijażu jestem niezbyt zadowolona, bo machałam na szybko a Nadka wywalała wszystko z szafek więc sama rozumiesz... :) Kopciuszek mnie zaskoczył. Spodziewałam się cukierkowej landryny, a tu taki przyjemniaczek :)

      Usuń
  6. Pomadka ma piękny kolor! ale z palety widzą mi się tylko trzy odcienie Ray, Fairy Godmother i One kiss? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fairy Godmother też jest moim faworytem, a do tego Enchanted Rose, Poison Apple i Magic Carpet :)

    OdpowiedzUsuń
  8. OMG ale cudowna kolekcja!!! Absolutnie wszystko mi się podoba, ale paleta cieni najbardziej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No paleta i mnie najbardziej w sobie rozkochała :)

      Usuń
  9. Mnie z tej serii bardziej kusiły te pojedyncze cienie niż paletka, dla mnie jest trochę za grzeczna :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo taka księżniczkowa :) Właśnie z pojedynczych skusiłam się na dwa, których zupełnie nie mam w swojej kolekcji :)

      Usuń
  10. Świetne kolory! I bardzo Ci pasują!

    Aż żałuję, że sama nie jestem księżniczką. ;-O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D Zawsze możesz mianować się swoją ulubioną :D ( ja jestem Bellą hehe )

      Usuń
  11. Pierwszy raz słyszę o tej palecie i marce, ale przyznam, że robi wrażenie i sama jak typowa fanka księżniczek bym chciała taką paletę. Makijaż wyszedł Ci wspaniały, aż by się chciało taki nosić ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie, to takie zmalowane na szybko. A przyznam szczerze, że cienie colourpop naprawdę zaskoczyły mnie swoją wyjątkowością :)

      Usuń
  12. Ale bajeczna paleta i te makijaże oka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bajeczna, człowiek aż się uśmiecha na sam widok :)

      Usuń
  13. Bardzo mi się podoba kolorystyka tej palety :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Paletka ładna chociaż pewnie nie wszystkie kolory znalazłyby u mnie użycie i bardzo podobają mi się takie inne formy swatche chociażby te serduszka wyglądają bardzo uroczo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też strasznie się podobały i skusiłam się na swatch makery ze sminko :)

      Usuń
  15. Paletka mega mi się podoba, tylko ten brokat w ciemnych cieniach ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na żywo wygląda fajnie, takie iskrzące drobinki miki :)

      Usuń
  16. Faktycznie efekt ksiezniczkowy <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudowna pomadka i oczywiście fantastyczny makijaż :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ta pomadka srebrzysto lilakowa jest piękna już widze makijaż z jej udziałem, no i opłacało się o pólnocy tu przydreptać wreszcie widzę buzię w aktualizacji :) Chudzinka się zrobiłaś a raczej kaczuszka :)) Sliczny makeup i mega te odcienie będę do Twoich tęczówek pasować <3 ten róż też ma w sobie coś elektryzującego :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem