8.11.18

Siano, siano widzę... czyli jak skutecznie zamordować swoje włosy... + szybkim okiem na maskę Garnier Banana Hair Food

Dziś wysmaruję żalposta bo właśnie odkryłam, że zamordowałam swoje włosy... Kojarzycie pewnie wpisy, w których niejednokrotnie było widać moje długie, kręcone włosy. Przy dobrym cięciu zawsze podchodziły pod typ 3a. Olejowanie, maski, wcierki, włosing przynajmniej raz w tygodniu i wielka dbałość o czuprynę zaowocowały naprawdę pięknymi lokami. Co więc się stało, że obecnie mam spuszony mysi ogonek i jak doznałam olśnienia?

Już na długo przed ciążą poświęcałam włosom zdecydowanie za mało czasu. W ciąży jednak wyglądały nadzwyczaj dobrze mimo iż nie widziały fryzjera ani oleju. Ale jak wiadomo - hormony. Po ciąży zupełnie nie miałam już czasu na wypasioną pielęgnację. Sięgałam po przypadkowe szampony i maski. Fakt, że zawsze soliłam im nawilżenie, bo inaczej w życiu bym ich nie rozczesała. Nie była to jednak przemyślana pielęgnacja. W czerwcu wreszcie zaufany fryzjer rewelacyjnie obciął mi włosy, ale zdecydowałam się na koloryzację sombre ( rozjaśnione końce ). Raz, potem kolejny... Zaczęłam kupować maski o naprawdę świetnych składach, a jednak było coraz gorzej aż dobrnęłam do hitu od Garniera czyli Banana Hair Food.


Powiem szczerze, że miałam wysmarować o tej masce totalnego negatywa. Z każdym kolejnym użyciem było coraz gorzej. Co za szajs! Zaczęłam jednak czytać recenzje u innych kręconowłosych i zapaliła mi się czerwona lampka. Skoro im pasuje, a na mój rozum skład powinien być idealny dla mnie to co jest nie tak? Ano to, że w przypadku włosów kręconych nie może rządzić przypadek. Równowaga PEH - to coś czego w pierwszej kolejności im brakowało. Ponadto po ciąży nie dość, że wypadło mi mnóstwo włosów to problemy ze skórą głowy dowaliły kolejne ubytki... No i wyglądały tak...


Czy więc maska Garniera to totalny szajs? Absolutnie nie! Szajs to moje włosy... Maska natomiast jest naprawdę świetnym produktem. Musiałam najpierw ogarnąć swoją pielęgnację, żeby to zrozumieć. 


Banana Hair Food to 390 ml naprawdę dobrego kosmetyku. Budyniowa konsystencja, przyjemny zapach, zero spływania z włosów no i skład. Jak na produkt drogeryjny jest mega dobrze bo aż 98% to składniki naturalne. Wygodne zakręcane opakowanie, dzięki któremu zużywamy kosmetyk do ostatniej kropli.



Podobno można używać jej na trzy sposoby - jako maska, odżywka do spłukiwania lub bez spłukiwania. Ja tam używam jej tylko jako maski, pod czepek na przynajmniej pół godziny. 
Jest to najbardziej uniwersalny typ maski czyli emolientowo-humektantowa. Z tego co się orientuję jest też najbardziej nawilżająca ze wszystkich Hair Food od Garniera. Po cichu podejrzewałam glicerynę za puszenie włosów, okazało się jednak, że moje wszystkie inne "sprawdzone" maski nagle też mi nie służą. Wystarczyło kilka myć OMO, nakarmienie proteinami i zalewie jedno olejowanie, a okazało się, że nagle maska od Garniera się u mnie sprawdza. Przypadek? Nie! Po prostu moja głupota... Powrót do czupryny sprzed lat zajmie mi z pewnością długi czas, jestem jednak zdeterminowana do walki.



18 listopada mam zamiar wyciągnąć męża i bobasa na Ekocuda do Warszawy więc walę do napieknewlosy.pl i szukam ratunku :)

Jeśli jeszcze nie znacie masek od Garniera to bananową polecam z czystym sumieniem i za skład i za zapach i za ( jak się okazało ) działanie. A do tego są teraz na promce w Rossmannie po 17,90 zł! Ja mam ochotę sprawdzić też inne warianty. 

A jak Wasza włosowa pielęgnacja? Trafiłyście ostatnio na jakąś perełkę?

25 komentarzy:

  1. uwielbiam Hair Foody <3 czekam z niecierpliwością na wersję z aloesem :D U mnie jednak najlepiej się sprawdziła goji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo a ma być taka? Ja mam ochotę spróbować inne warianty :)

      Usuń
  2. Mam aktualnie papaje imam mieszane uczucia - niby jest fajna, ale łatwo z nią przesadzić, a wtedy obciążą włosy. Ale i tak mam chęć na banana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten banan to chyba po prostu działa na zmysły :)

      Usuń
  3. Ja bana używam i chwalę. Jednak ja mam proste włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje po lekkiej poprawie kondycji też już zupełnie inaczej na nią reagują :)

      Usuń
  4. Zaciekawiłaś mnie tą maską. Moje włosy są proste i też wymagają mega nawilżenia a właśnie wykończyłam 3-cie z kolei pudełko Biovax i widzę, że plączą się niesamowicie i coraz bardziej. Po święcie mam zamiar obciąć sporo końcówek a po maskę też chętnie się wybiorę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie ostatnio kupiłam pewniaka czyli Biovax Latte i zupełnie się nie sprawdzał. Okazało się, że to nie wina masek tylko po prostu tego co odwaliłam mojej czuprynie :(

      Usuń
  5. Kupiłam ją, ale póki co zużywam zapasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pierwszy raz w życiu praktycznie nie mam zapasów :)

      Usuń
  6. ja właśnie muszę kupić je wszystkie,wszystkie wersje;D żadnej niee miałam,a słyszałam same dobre opinie;D

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie perełką, która ogarnia moje włosy, jest maska z Kallosa i odżywka z Garniera Fructis Oil Repair 3 Butter. Bez któregoś z tych produktów moje włosy to niestety porażka. Nie znam się na pielęgnacji i składach, więc w sumie używam tego, co daje efekty :) Maskę z serii Hari Food baaaardzo chciałabym przetestować, ale skuszę się na nią chyba dopiero podczas promocji 2+2

    http://the-fight-for-a-dream.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ją w zapasie :D Fajnie, że doszłaś do tego, co naprawdę zaszkodziło włosom ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Od jakiegoś czasu się na nią czaję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnóstwo pozytywów o niej czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kusząca ta maska - myślę, że by miała szansę się u mnie sprawdzić :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kochana Twoje włosy to marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O nie,a ja wlaśnie wiem, że nie pojadę na ekocuda chcoiaz planowałam ale ta choroba która trwa juz 18 dni sprawiła, ze no na bank wolnego w pracy to ja nie dostanę ;/ Co domaski to uwielbiam bananowego kallosa i teraz jak z garnierem lubię się srednio to jestem mocno zachecona do zakupu - i kupie ale dopiero pod koniec roku bo mma detok zakupowy :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Kupiłam bananka, bo dużo dobrego o nim czytałam. I póki co nie wiem czy to miłość czy jednak nie koniecznie. Jakoś póki co chyba nie koniecznie mi z nim po drodze :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie zaleznie od tego jakiej pielęgnacji używałam moje włosy nigdy nie poprawiły swojego skrętu - niestety to konsekwencja wszystkich operacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie czasami nawet sobie nie zdajemy sprawy jak wiele efektów nieporządanych mają wszelkie zabiegi. Ja jestem po cc, mam traumę i chyba w życiu do siebie nie dojdę.

      Usuń
  16. Ja bym chętnie wypróbowała maski tej marki z tej serii na moje proste włosy.
    Super dodatek w formie bananów do zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dzięki, jakoś tak nie miałam pomysłu jak je zaaranżować :)

      Usuń
  17. Jak ja dawno nie nakładałam żadnej maski. Teraz to sobie uświadomiłam.
    Codziennie tylko szampon i odżywka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w zasadzie tylko po maski sięgam, baaardzo rzadko po odżywki :D

      Usuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem