23.11.18

Antyczna obsesja - Possess i Possess The Secret od Oriflame

Jak tam Wasz Black Friday? Kupujecie czy bojkotujecie? Ja uroczyście oświadczam, że zaszalałam. Po pierwsze - i tak potrzebowałam zakupów, bo przez rok absolutnie się nie rozpieszczałam. Po drugie trafiłam na atrakcyjne promocje, więc żal było nie skorzystać. Urlop wychowawczy nie sprzyja finansowemu szaleństwu niestety, bo kupiłabym 3 razy tyle :D Przynajmniej nadal mam do czego dążyć :) Nie o zakupach jednak miało dziś być, a o dwóch zapachach, które zostawiłam sobie na jesienne dni. Possess i Possess The Secret od Oriflame - niby podobne, a totalnie różne. Czy poza pięknym flakonem mają coś w sobie?


Przyznaję bez bicia - kocham piękne flakony, nic więc dziwnego, że nawet nie znając zapachu poleciałam na te perfumy. Zasadności mojego zachowania nie poddawajmy dziś pod ocenę, same jednak przyznacie, że wyglądają pięknie? 





Moim faworytem tego duetu jest klasyczny Possess. Nutami głowy są ananas, frezja i grejpfrut. Serce to ylang ylang, kwiat pomarańczy i malina, nuty bazy to paczula, drzewo sandałowe i madagaskarska wanilia. Gdy widzę w kompozycji frezję, ylang ylang, kwiat pomarańczy ( nie mylić z zapachem owocu ) i paczulę, to wiem, że to mój typ. I tak było dokładnie w tym przypadku. To zapach, który nadaje się na każdą okazję, choć jesienno-zimowe wieczory są dla niego wręcz stworzone. Jest ciepły, otulający, kwiatowy z owocową nutą. Na mnie trzyma się cały dzień.


Nie powiem, że jest wybitnie odkrywczy, bo znam kilka dość podobnych kompozycji, ale skoro je znam to znaczy, że są po prostu w moim guście. A właśnie w kwestii zapachów nie lubię silić się na oryginalność, bo potem męczę się każdego dnia, w towarzystwie czegoś co mi nie leży. Posess od Oriflame leży mi w 100%



Possess The Secret to zapach totalnie inny. Byłam przekonana, że będzie tylko jakąś wariacją klasycznego Possessa. Nic bardziej mylnego. Nuty głowy to bergamotka, jaśmin i czarna porzeczka, nuty serca to osmantus, jabłko i orchidea, baza zaś to drzewo sandałowe, wanilia i słonecznik. 


To kompozycja kwiatowo-orientalna, z dużym naciskiem na orientalna. Mocna, nieco duszna. Pierwsze wrażenie nie było zbyt pozytywne, jednak gdy zapach zgrał się z moją skórą i nieco osłabł, wyłoniły się przyjemne, drzewne i nieco świeższe nuty. Trwałość jest jeszcze lepsza niż Possess. Zdecydowanie nadaje się na wieczory i to zimową porą. Myślę, że to zapach, który ma w sobie coś, jednak nie wróżę mu powrotu do moich zbiorów.


Obecnie, o ile dobrze kojarzę, można je kupić w świetnej promocji 39,99 za 50 ml.


Znacie linię Possess? A może macie obecnie swojego absolutnego faworyta?

31 komentarzy:

  1. Zdjęcia! Napatrzeć się nie mogę ;)a i zapachy ciekawe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Są dni, że jakoś idą mi jak po maśle, a czasami dowalę takiego gniota...

      Usuń
  2. Mam ochotę na klasyczną wersję Posses, muszę poszukać jakiejś konsultantki Oriflame :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Flakony są bardzo piękne, to one na początku mnie do siebie przyciągnęły, mam oba zapachy, sama nie wiem który jest moim faworytem , to zależy od dnia i mojego nastroju

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to też pryskam się w zależności od nastroju - moja mama jest konsekwentna we wszystkim - otwiera, zużywa, wyrzuca. Ja bym chyba umarła jakby mi stał zafoliowany flakon :D

      Usuń
  4. Takie nuty zapachowe bardzo lubię :) Nie miałam nawet czasu dobrze się rozejrzeć po sklepach. Wszędzie kolejki do kasy jak za komuny, bałam się że nue zdążę na ostatni pociąg :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko online - moje dziecko z gatunku tych nadaktywnych więc szybkie zakupy w Biedrze to już hardcore. Zresztą obawiam się, że w mojej mieścinie to nawet nic specjalnego nie było...

      Usuń
  5. Jakie piękne flakony :)) Mnie zawsze kuszą flakony, a nie same zapachy (wstyd) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaden wstyd, a myślisz, że zamawiając w ciemno na co poleciałam? :D

      Usuń
  6. Recenzja MEGA. Super się czyta a jeszcze lepiej ogląda. Ja akurat znam Posess i nie trzeba mnie do nich namawiać ale jak ktoś nie miał jeszcze przyjemności spróbować tych perfum to poprzez samo oglądanie zdjęć zapragnie je mieć. Gratuluję i pozdrawia, Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie, bardzo mi miło - to prawda, flakon to idealne odwzorowanie piękna zapachu :)

      Usuń
  7. Znaj je i jak dla mnie za ciężkie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem czy te zapachy są idealne dla mnie, ale flakoniki bardzo mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Już opakowanie daje wizję czegoś orientalnego :) Zapachy chyba jednak nie byłyby w moim stylu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No powiem szczerze, że szczególnie wersja The Secret jest dość specyficzna.

      Usuń
  11. Pierwszy wariant bardziej do mnie przemawia ze względu na nuty zapachowe. Cena jest atrakcyjna i kusi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja ogólnie też jestem miłośniczką klasycznego Possess, to też moje nuty :)

      Usuń
  12. Piękne zdjęcia :D Flakony mi się bardzo podobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Flakony i mnie urzekły - lubię taki styl :)

      Usuń
  13. Ale cudowne flakony. Zapachów niestety nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem w nich zakochana, za każdym razem gdy spoglądam na półkę :)

      Usuń
  14. Nie wiem, czy moge to powiedzieć na głos... ale nie moge się na niczym skupić, tylko rozpływam się nad zdjęciami <3

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem