21.3.19

W poszukiwaniu inspiracji na podróż poślubną…


Od dziecka marzyłam o tym, że zaraz po ślubie, niczym w amerykańskim filmie, będzie czekała mnie podróż poślubna. Słońce, plaża, spacery – miesiąc miodowy z prawdziwego zdarzenia. Mój oporny mąż, pracoholik miał niestety inne wizje. Traf chciał, że w prezencie ślubnym od moich rodziców, dostaliśmy „budżet” właśnie na wyjazd. Był to już trochę taki „martwy” sezon i ciężko było o ciekawe oferty. Zanim zgłębiliśmy temat, okazało się, że jestem w ciąży, więc jako, że w pierwszym trymestrze nie zaleca się latania, podróż odłożyliśmy. Szczęście nie trwało długo – ciążę niestety straciłam. Zajęłam się pracą i codziennością. Gdy wróciliśmy do myśli o wyjeździe, okazało się, że jestem w kolejnej ciąży, nota bene również z komplikacjami, więc wyjazdy zeszły na dalszy plan. Dopiero ostatnio powoli nieśmiało wracamy do tematu choć Ci, którzy twierdzą, że z dzieckiem można wszystko są chyba z innej planety – albo to nasze dziecko zagina inne swoją hiperaktywnością :D



Z biurem podróży czy na własną rękę?

Jeśli powiem, że obecnie w kwestii podróży poślubnej ogranicza nas jedynie nasza inwencja to chyba nie przesadzę? Mamy mnóstwo portali, na których możemy znaleźć oferty od osób chętnych udostępnić własne mieszkania ( airbnb, 9flats itp. ), a biura podróży prześcigają się w przygotowywaniu coraz atrakcyjniejszych ofert. Kiedyś podróżowałam na własną rękę, teraz raczej nie wzięłabym wszystkiego na siebie i wolałabym wybrać biuro podróży choć jest jeden wyjątek.


Autokarem, samolotem, a może… kamperem?

Muszę otwarcie przyznać, że nigdy nie leciałam samolotem i z lekka mnie to przeraża. W zasadzie na samą myśl sram po gaciach. Na wycieczkę autokarem jechałam raz, byłam piękną, młodą licealistką i niedogodności podróży jakoś łatwiej znosiłam, ale teraz na samą myśl mi gorzej. Mój mąż jest fanem czterech kółek więc kiedyś, niby dla żartu rzucił coś o kamperze. I powiem Wam, że z małym dzieckiem taka opcja mnie przekonuje! Nie dość, że za jednym zamachem można zwiedzić kilka lokalizacji, przenieść się w dowolnym momencie to dodatkowo czujemy się ( prawie ) jak u siebie i to my rządzimy kiedy się zatrzymujemy. W dzisiejszych czasach chrzciny i ślub to często jedna uroczystość, która nikogo już nie dziwi, więc co dziwnego w podróży kamperem? :)

Jedziemy od razu czy odkładamy?

Nie odkładamy! Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że absolutnie nie ma sensu odkładać podróży poślubnej. Jeszcze jak traficie na taki egzemplarz jak mój mąż to pojedziecie… do sklepu po bułki :D

Inspiracje na podróż poślubną – moje typy


Klasycznie - Włochy – Toskania

To chyba jedna z najbardziej romantycznych krain w Europie jaką można sobie wyobrazić. To takie 10 w 1 – możemy połączyć wylegiwanie się na plażach Morza Tyrreńskiego ze zwiedzaniem historycznych miast – Piza, Florencja, Volterra czy Siena i podziwianiem uroku wiejskich posiadłości z ciągnącymi się aż po horyzont winnicami. To był mój typ nr 1 na podróż poślubną, bo włoski klimat jest mi szczególnie bliski.



Egzotyczna wyspa – Zanzibar, Malediwy, Dominikana

Of course kamperem tam nie dojadę, ale te plaże, te widoki… dla mnie to relaks bez dwóch zdań, najchętniej w domku jak najbliżej wody czy też na samej wodzie. Cudo! Na Zanzibarze koniecznie wybrałabym się na plantację przypraw, na Malediwach zaliczyłabym nurkowanie, a Dominikana – delfiny! I oczywiście lokalna kuchnia i grzanie tyłka w promieniach słońca. Powiedzmy sobie szczerze – u nas na co dzień tego nie ma :)




Inny świat – Kuba, Australia, a może Stany Zjednoczone?

Z odległych kierunków najbardziej pociąga mnie Kuba i Australia. Tą miłością zaraził mnie chyba mój tata – to tak odmienny świat i kultura, że chłonie się wszystko już patrząc na same zdjęcia. Kuba to dla mnie feria barw i coś z zupełnie innej epoki. Australia to kolejne 1000 w 1 – inne flora, inna fauna i te cudowne plaże… Co tutaj robą Stany Zjednoczone? Paradoksalnie od Wielkiego Kanionu, przez Kalifornię aż po Nowy York chciałabym zobaczyć wszystko.








A na koniec, zupełnie bez ironii powiem Wam, że nasz Bałtyk też jest piękny :)

Zaplanowałyście już wakacyjny wyjazd? A może któraś z Was właśnie planuje swoją poślubną podróż? Dajcie znać :)

10 komentarzy:

  1. Mnie marzy się jakaś podróż, najlepiej do jakichś egzotycznych krajów, ale póki co finanse na to nie pozwalają, ale może kiedyś..😉

    OdpowiedzUsuń
  2. W tak piękne miejsca chciałoby się jeździć częściej, nie tylko z okazji podróży poślubnej :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Podróży poślubnej nie odkładać- potem proza życia pokaże swoje wydatki i... nagle będzie żal wyjechać na drogie wakacje:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na podróż poślubną to już u mnie za późno ( 11 lat po ślubie ). Ale wakacje mam już od 3 miesięcy zaplanowane i zarezerwowane. Pierwszy raz od wielu lat nie będą to Mazury a polskie morze..

    OdpowiedzUsuń
  5. Wakacje już zaplanowane i w tym roku jedziemy do Chorwacji :) podróży poślubnej nie było mąż musiał wracać za granicę do pracy i tak jakoś wyszło. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana, bardzo mi przykro, że tak się wszystko potoczyło, pierwszy akapit bardzo mnie zasmucił, więc ciężko mi pisać odnośnie dalszej części :( Jednak my z Mężem też mieliśmy pewne komplikacje, które skutkowały przełożeniem podróży poślubnej - teraz, gdy blisko rok mija od ślubu, zaczynamy ponowne jej planowanie! Twoje propozycje na pewno wezmę pod uwagę <3 Pozdrawiam Cię cieplutko i ściskam <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi się marzy coś z Azji. Chiny, Japonia, Korea, Wietnam, a może Malezja?

    OdpowiedzUsuń
  8. My na podroz poslubna wybraliśmy Portugalie. Piekne plaze,a i kamperem tam sie dostaniesz.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja przewrotnie zaliczylam podroz przed i po slubie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. mnei mega kręci Zanzibar albo właśnie maledwiy,ominikana;)
    ostatnio narzeczony powiedział, że może Dubaj, więc zobaczmy:D

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem