17.4.19

Huda Amethyst Obsessions oryginał vs podróbka czyli jak nie dać zrobić się w balona?

UWAGA! POST W ŻADEN SPOSÓB NIE PROMUJE PODRÓBEK ANI INNEJ FORMY DZIAŁANIA NA SZKODĘ FIRMY - JEST TO OSTRZEŻENIE PRZED PODRABIANYMI PRODUKTAMI, NA KTÓRE MOŻNA NACIĄĆ SIĘ RÓWNIEŻ W SKLEPACH...

Jakiś czas temu moja przyjaciółka postanowiła zrobić mi prezent - przeglądając moją gwiazdkową wishlistę przygotowała dla mnie olbrzymią niespodziankę. W paczce znalazłam m.in. Nablę Poison Garden, The Ordinary i paletkę Huda Beauty Amethyst Obsessions. Nie posiadałam się z radości bo to takie spełnienie moich małych marzeń. Zaglądając do palety poczułam jednak mały zawód - wszystkie swatche, które oglądałam w necie były cudne, iskrzące i wow. A moja paletka była jakaś dziwna i podejrzana... Moja przyjaciółka mieszka w Niemczech i wiem, że absolutnie nie inwestuje w podróbki więc wiedziałam, że ktoś musiał wprowadzić ją w błąd...


Nie wiedziałam czy pisać jej czy nie pisać, bo same rozumiecie - głupia sytuacja. Stwierdziłam jednak, że warto ostrzec na przyszłość. Nie uwierzycie, ale paleta była kupiona w legalnym sklepie i sami nie wiedzieli, że mają na stanie stos podróbek... Na szczęście dotarła do mnie świeżutka i w 100% oryginalna sztuka. Jak więc poznać, że mamy do czynienia z podróbą?


Opakowanie

Oryginalna Huda ma wyraźnie fioletowy odcień. Nadruk jest bardzo dobrej jakości, a kolorowy diament posiada wyraźne tłoczenia na powierzchni. Podróbka wpada bardziej w fuksję, nie posiada żadnych tłoczeń, a nadruk jest jakby lekko rozmyty.



Środek

Już na pierwszy rzut oka widać różnicę. Nawet jeśli nie macie możliwości porównać na żywo to internet nie kłamie. Oryginalna Huda to przede wszystkim fiolety. Cienie są idealnie dopasowane do swoich przegródek, nic się nie pyli i nie sypie. Podróba to jakieś dziwne, mdłe róże. Paletka w środku jest niedopracowana, widać niedociągnięcia, ślady kleju i zabrudzenia.


Jakość i pigmentacja

Oryginalna Huda ma niesamowicie miękką i wręcz masełkowatą konsystencję. Cienie są mocno napigmentowane, gładko suną po skórze, pięknie się łączą i co tu dużo gadać - są po prostu śliczne.


Podróbka należy do tych naprawdę najgorszych z najgorszych. Cienie są kredowe, pyliste, naprawdę fatalnie się aplikują, a ich pigmentacja to dno i wodorosty. Do tego mają ten tandetny smród bazarowych kosmetyków.


Po tyle poznasz wroga!

Wbrew pozorom to nie po przodzie i nie po środku najłatwiej zdiagnozować podróbę, a właśnie po tyle. Na oryginale umieszczona jest naklejka ze składem i opisem palety, a dodatkowo mamy numer seryjny. Na podróbce napisy są ograniczone, nie ma nalepki i numeru. 


Kupując oryginalne produkty trzeba być naprawdę czujnym ponieważ w internecie aż roi się od podrób. Całkiem legalnie na allegro czy olx, a także na różnych dziwnych aukcjach ukrytych na aliexpress można zamówić fake udający znaną firmę. Nie dość, że jest to naprawdę nieetyczne to dodatkowo po prostu nie warto. 

Po co? Po to żeby chwalić się, że ma się znaną firmę? A tak naprawdę jakość jest tak tragiczna, że tanie cienie z pierwszej lepszej drogerii będą milion razy lepsze. Do tego decydując się na chińską podróbę nie możemy być pewni przestrzegania norm bo tam żadne nie obowiązują! Wielokrotnie można zobaczyć domowe pseudo-fabryki - zero higieny, zero sterylności, a dodatkowo metale ciężkie inne świństwa w kosmetykach czy perfumach. Szminka z ołowiem? Proszę bardzo! 

I nie mówię, że wszystko co made in china jest złe, bo nawet bardzo znane, międzynarodowe koncerny tam produkują i ktoś kto mówi, że nie kupuje nic chińskiego nawet nie wie, że ma tego pełno w domu ( och jak śmieszą mnie te osoby ). Firmy te jednak wprowadzając swoje produkty na rynek europejski muszą spełniać rygorystyczne normy. Podróba zaś nic nie musi bo oficjalnie nikt nic o niej nie wie. Ja jestem bardzo, bardzo na nie!

Jaka jest Wasza opinia? Zdarzyło Wam się kiedyś naciąć na podrabiany produkt?

17 komentarzy:

  1. Ja kiedyś kupiłam podrobione buty od dziewczyny z dobrymi opiniami, więc teraz bardzo uważam i kupuję takie produkty z oryginalnych stron. Oryginalna paletka bardzo mnie do siebie zachęciła. Uwielbiam fiolety. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja unikam zamienników i podróbek, wolę odłożyć i kupić oryginał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze te inspiracje itp. to jestem w stanie zrozumieć bo przecież jedna firma z drugiej ściąga, ale chamskie podróby? Nieee jestem totalnie na nie.

      Usuń
  3. Nie znoszę podróbek, nie uznaję zamienników. Naprawdę trzeba uważać, oszustów pełno :/

    OdpowiedzUsuń
  4. kurcze teraz faktycznie trzeba mocno uważac by się nie nadziać

    OdpowiedzUsuń
  5. Unikam podróbek jak ognia, już lepiej poczekać cierpliwie i kupić oryginał 😉

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurczę, jakie to jest wkurzające!

    Też tak kiedyś miałam: nieświadoma osoba kupiła mi podróbę perfum, nie wiedząc, że to podróba. Przykre są takie sytuacje...

    OdpowiedzUsuń
  7. Brdo dobrze że ostrzegłaś-ja niedawno chciałam się skusić na tę właśnie paletę (tylko smokey) ale podejrzanie niska cena mnie odwiodła od zakupu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja chyba nigdy nie kupiłam żadnej podróbki. Faktycznie widać już po samym opakowaniu które cienie to podróbka. Dobrze że o tym piszesz teraz trzeba bardzo uważać wszędzie pełno podróbek. :/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ech, różnica jest ogromna :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś kupiłam na Allegro zestaw 3 miniatur meteorytów z pędzlem Guerlain. Już napis na pędzlu wprawił mnie w popłoch (Gueralin czy jakoś tak). Miałam wtedy już oryginalne meteoryty, Te, które dostałam były kredowe, dawały wyraźny kolor zamiast poblask. Mój ówczesny chłopak stwierdził wtedy, że taką cenę to on chętnie sam by takie kulki z kredy robił :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Oryginał korcił mnie kiedyś, ale uznałam, że i tak jej potencjału nie wykorzystam, bo poza jasne, dzienniaczki nie wychodzę, a takie mam :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety podróbki sa i będą, a niewprawione oko pewnie nawet nie pomyślałoby że ma do czynienia z taki bublem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj, trzeba uważać. Podróbki zawsze gdzieś są i często można się pomylić...

    OdpowiedzUsuń
  14. Tych podrób jest po prostu wysyp ....

    OdpowiedzUsuń
  15. wow ale akcja! w życiu nie pomyślałabym że w sklepie można naciąć się na podróby!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Kaczka z piekła rodem